RSS
poniedziałek, 12 marca 2012
Rozstanie

 

Asghar Farhadi świsnął Oskara Agnieszce Holland sprzed nosa. Z jednej strony zabolało, bo „W Ciemności” jest filmem znakomitym pod każdym względem, ale z drugiej „Rozstanie” to obraz najwyższej filmowej próby i przegrać z takim kinem to żadna ujma. Wcześniej film okrzyknięty przez krytykę arcydziełem współczesnego kina zdobył w Berlinie Złotego Niedźwiedzia.

 

Treści tradycyjnie nie streszczam. Nieważne, że historia dzieje się w Iranie, że towarzyszy jej religijne tło. Stawiane przez reżysera problemy i pytania mają uniwersalny charakter a historia mogła wydarzyć się wszędzie. I to jest zawsze największa siła artystycznego dzieła – uniwersalizm. Mądre, głębokie, poruszające, znakomite kino. Z zakończeniem tak otwartym jak tylko otwarte może być zakończenie otwarte. Kto widział, wie o czym piszę. Reszta niech obejrzy. To jeden z najważniejszych filmów ubiegłego roku. Dla kinomana pozycja obowiązkowa.

 

 

„Rozstanie”, reż. Asghar Farhadi.



22:49, klaudia_biernacka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 marca 2012
Nosferatu

 

W najgorszych koszmarach nie przypuszczałam, że kiedykolwiek napiszę, że Grzegorz Jarzyna zrobił słabe, nudne jak cholera, puste jak wydmuszka przedstawienie teatralne. Przedstawienie, które mnie wcale nie obchodzi. Ten samiuśki Jarzyna, któremu na tymże blogu wypisywałam pieśni pochwalne i po którego spektaklach wychodziłam z TR odurzona i zakochana w jego teatrze.

 

A tymczasem. Co on mi robi tym swoim „Nosferatu”? Nudzi. Ja ziewam. On nudzi. Znakomita aktorka  Sandra Korzeniak pół przedstawienia leży w łóżku  przez drugą połowę łazi lunatycznie po scenie. Reszta aktorów dotrzymuje jej „kroku”; czyli albo leży, albo się pokłada albo się snuje. Nie takam głupia, żeby nie dostrzec, że to celowy zabieg i Jarzyna bawi się konwencją, robi przedstawienie na granicy jawy i snu przerabiając mit Nosferatu…ale….ale…po nic to, na nic. Tyle tam dobrego, że się dziewczyny pobawiły fajnie scenografią (Magdalena Maciejewska) i przepięknie (!) światłem (Jacqueline Sobiszewski). Reszta….ja bym chciała o reszcie zapomnieć.


Tęsknię za dawnym Jarzyną – reżyserem, który swoimi spektaklami zmieniał oblicze polskiego teatru. A mnie widza – zachwycał. Grzesiu wróć!

 




20:47, klaudia_biernacka
Link Dodaj komentarz »
Jekyll/Hyde, Teatr Polonia

 

Rzadko mamy okazję oglądać na warszawskich scenach teatralnych Krzysztofa Globisza. Gościnnością wykazała się Krystyna Janda zapraszając krakowskiego aktora do Teatru Polonia. Tu powstał monodram „Jekyll/Hyde” według autorskiego scenariusza będącego swobodną adaptacją powieści „Dr Jekyll i Mr Hyde”.

To metaforyczna opowieść o dwoistości ludzkiej natury, nieustannej walce pierwiastka dobra i zła. Globisz daje na scenie popis rzemiosła aktorskiego wcielając się na przemian w Jekyll’a i Hyde’a, przedstawienie wzbogacone jest multimedialnymi projekcjami, aktor wchodzi w interakcję z widownią; jest i strasznie i groteskowo i śmiesznie i przerażająco i smutno i komediowo i kabaretowo też. A to ciut nie za dużo jak na 90 minutowy monodram? Ano za dużo. Twórcy tak się starali uatrakcyjnić nie najłatwiejszy tekst, że zagłaskali kota – widza w sensie – tymi atrakcjami na amen. Niepotrzebne to głaskanie, bo to przedstawienie  nie dla widowni Teatru Polonia  wychowanej przez Jandę na jej „Shirley Valentine”, czy „Boskiej”.

W efekcie męczą się wszyscy; widownia oczekująca w napięciu kiedy wreszcie Globisz powie coś do śmichu i sam aktor próbujący z przedstawienia wykrzesać więcej niż się da.

 

„Jekyll/Hyde”, reż. Jacub Porcari, Teatr Polonia. Zupełnie niepotrzebne przedsięwzięcie.




19:34, klaudia_biernacka
Link Komentarze (5) »
Idy marcowe

 

Polityka to nie jest miejsce dla grzecznych chłopców i dziewczynek. Ani dla naiwnych. Idealiści też niech lepiej bawią się gdzie indziej bo polityczny walec zrobi z nich miazgę.

Clooney pokazuje w ”Idach marcowych” nie tylko bezwzględne prawa i mechanizmy polityki w myśl zasady, że wygrywa ten, kto ma lepszego PR-owca i doskonalszą strategię marketingową. Idzie krok dalej i pokazuje jak okrutny świat polityki niszczy przekonania i wartości, jak potrafi przedefiniować podstawowe pojęcia, jak wreszcie zmienia zaangażowanych  w nią ludzi w zimnych, cynicznych i wyrachowanych graczy.

 

„Idy marcowe”, reż. George Clooney.  Warto.



 

18:26, klaudia_biernacka
Link Dodaj komentarz »
Żelazna Dama

 

W słabym filmie o mocnej kobiecie żelazna Meryl Streep wykrzesała z kiepściutkiego scenariusza fenomenalną rolę. Oskar zasłużenie pofrunął w jej ręce. Nie zmienia to faktu, że „The Iron Lady” jest filmem najzwyczajniej w świecie nudnym. Reżyserka nie miała niestety pomysłu na opowiedzenie historii o jednej z najpotężniejszych kobiet XX wieku. Postać Margaret Thatcher jednych fascynuje innych drażni, ale to jedna z najciekawszych postaci świata polityki ostatnich dziesięcioleci i daje szansę na dobre kino, którą niestety zmarnowano. Gdyby nie rola Meryl film nie byłby warty jakiejkolwiek wzmianki.

 

„The Iron Lady”, reż. Phyllida Lloyd. Wyłącznie dla wielbicieli Maryl Streep. Reszta zanudzi się na amen.



16:57, klaudia_biernacka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 marca 2012
Ki

 

Na swoim profilu na fejsbuku napisałam o „Ki” Leszka Dawida tak:

„słabiuteńki film z tak zwana pretensją do. beznadziejny scenariusz utkany z banalu z jeszcze większą pretensją do opowiadania rzekomej prawdy objawionej. złote lwy w gdyni dla romy gosiarowskiej przyznane chyba za pretensje do bycia swietna aktorka. „ki”, rez. leszek dawid. nic mnie tak nie wkur**a jak marność paradujaca w koronie wielkości.”

No wiem. Ale to naprawdę słaby film i za bardzo nie ma co dodawać do tego, co powyżej. Szkoda czasu. Nadziwić się tylko nie mogę skąd te nagrody i ciepłe przyjęcie krytyki, która raczej chwaliła. Gdyby mi tak na siłę nie wmawiali, że to dobre, to pewnie pominęłabym to szkaradziejstwo wzgardliwym milczeniem, a tak to smagam słowem złym i przyznaję KAKTUSA – moją osobistą „nagrodę” za złoooooo i słabizny.


22:44, klaudia_biernacka
Link Dodaj komentarz »
80 milionów

 

Bardzo fajny film Waldemara Krzystka. Ogląda się go z przyjemnością; dobre dialogi, świetna obsada, genialna (!) scenografia fantastycznie odtwarzająca klimat lat 80-tych. Historia wydarzyła się naprawdę  - działacze „Solidarności” Dolnego Śląska z legendarnym Frasyniukiem na czele dokonali brawurowego „skoku” na bank. Tak po prawdzie to najzwyczajniej w świecie tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego wypłacili całą związkową kasę. To się tak dzisiaj mówi – idę do banku, wypłacam co moje i kropka. W tamtych -dla mnie kosmicznych -czasach wcale to takie oczywiste nie było. Państwo mogło na tych związkowych pieniądzach w każdej chwili położyć łapę. Stąd fabuła filmu kryminalnego z „pościgami” i listami gończymi w tle.

Wyszło fantastycznie! Do tego stopnia , że pokaz był kilkakrotnie nagradzany przez widzów brawami, co się w kinie zdarza raczej rzadko.

Warto zobaczyć, bo to bezpretensjonalne przyjemne polskie kino bez cienia irytującej martyrologii. I dodatkowy smaczek - zdjęcia kręcono we Wrocławiu.

„80 milionów”, reż. Waldemar Krzystek, w obsadzie m.in.: Jan Frycz, Piotrek Głowacki, Wojtek Solarz, Krzysztof Stroiński



22:03, klaudia_biernacka
Link Dodaj komentarz »
Powrót

 

Po długim milczeniu –wracam i co ja pacze? Blog pozarastał mchem ale nadal jest odwiedzany. No to piszemy! Wytrwałym odwiedzającym gruzowisko pięknie dziękuję i biorę się do roboty. Ze względu na ogromne zaległości i permanentny brak czasu póki co będzie raczej krótko acz  treściwie.

21:38, klaudia_biernacka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 08 stycznia 2012
In Darkness

 

Film Agnieszki Holland jest polskim kandydatem do Oskara i jak twierdzą krytycy – ma na niego szansę. Czy Agnieszka Holland zgarnie statuetkę przekonamy się już wkrótce, jedno jest pewne – „W ciemności” jest filmem znakomitym. Obraz zbiera pochwały krytyków, amerykański portal The Film Stage właśnie uznał go za jedną z najważniejszych premier filmowych stycznia, „New York Times” daje na Oskara spore szanse. O grającym główną rolę Robercie Więckiewiczu pisze się, że jest aktorem klasy Roberta De Niro. Tak dobrze o polskim filmie nie pisało się od lat. Ale najważniejsze, że są to pochwały w pełni zasłużone.

Film oparty jest na prawdziwych wydarzeniach, opowiada historię drobnego złodziejaszka, lwowskiego kanalarza, który ukrywa w kanałach Żydów. Bynajmniej nie z potrzeby serca. W postaci Sochy którego poznajemy na początku filmy nie ma nic szlachetnego ani wzniosłego – owszem ukrywając Żydów sporo ryzykuje, ale równie dużo zarabia. Dopóki Żydzi płacą – dostarcza im żywność, lekarstwa, opiekuje się nimi. Dopiero później, kiedy pieniądze się skończą robi to bezinteresownie. I ta przemiana bohatera pokazana jest w filmie genialnie, tak – że wierzymy tej postaci od początku do ostatniego kadru. Zasługa to i Holland i Więckiewicza.

Holland zrobiła film odważny, łamiący stereotypy, pokazujący prawdę chwilami bolesną i wstydliwą, daleki od naiwnej czarno- białej opowiastki o dobrych i złych, o katach i ofiarach, o ratujących i usiłujących przetrwać. Pokazała prawdziwe życie, w którym ohyda miesza się z pięknem, nienawiść z miłością, obojętność i okrucieństwo z bohaterstwem.


Świetnie napisany scenariusz, znakomita międzynarodowa obsada (film grany jest w kilku językach: po polsku,  niemiecku, ukraińsku, w jidysz i w lwowskiej gwarze), genialne role, imponująca dbałość o szczegóły realizacyjne. I prawda wydzierająca z każdego kadru. Film, który po prostu trzeba zobaczyć.

„In Darkness”, reż. Agnieszka Holland, występują m.in.: Robert Więckiewicz, Kinga Preis, Krzysztof Skonieczny, Agnieszka Grochowska, Marcin Bosak …




Tagi: dobre kino
22:31, klaudia_biernacka
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 02 stycznia 2012
Polita

Najnowsza produkcja Studio Buffo – spektakl „Polita” w reżyserii Janusza Józefowicza jest przedsięwzięciem rewolucyjnym i przełomowym. Józefowicz zrealizował pierwszy w historii spektakl muzyczny w technologii 3D. Miejsce w historii ma zapewnione.

Spektakl opowiada o życiu Poli Negri  - gwieździe kina niemego. Jedynej polskiej aktorce, która ma odcisk swoich dłoni w Alei Gwiazd w Hollywood. Postaci tyleż wielkiej, co tragicznej. Miała świat u stóp. Straciła wszystko. Zyskała nieśmiertelność zapisując się trwale w historii kina.

To ponad dwugodzinne przedstawienie jest ucztą dla oka. Kolejne sceny zapierają dech. Oszałamiają. Aktorzy i tancerze są idealnie wkomponowani, wręcz wtopieni w trójwymiarowe projekcje; tańczą, śpiewają, latają nad sceną. Mega widowisko jest czymś na pograniczu filmu, gry komputerowej i …teatru muzycznego jednocześnie. Fascynujące przełamanie i połączenie gatunków, śmiałe przekraczanie granic wyobraźni.

Dlatego też nieco niesprawiedliwe są nadąsane recenzje popremierowe. To nie fair wobec wysiłku i ogromu pracy jaki cały zespół włożył w to przedsięwzięcie nazwać spektakl „zabaweczkami Nataszy Urbańskiej”. Oczywiście są słabości – dramaturgiczne, muzyczne i aktorskie, ale sprowadzenie całości do podsumowania, że „Polita” jest „raczej wydarzeniem towarzyskim niż artystycznym” jest złośliwością na którą twórcy i artyści sobie nie zasłużyli.

 

„Polita”, reż. Janusz Józefowicz. Obowiązkowo zobaczyć!



Tagi: muzycznie
21:44, klaudia_biernacka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21